KsiądzEkspres HomiletycznyByć polskim księdzem – obciach?

Być polskim księdzem – obciach?

Ekspres Homiletyczny, listopad 2011

 

Chyba powinienem się wstydzić tego, że jestem księdzem.

 

Czytając niektóre artykuły i komentarze a także słuchając ludzkiego gadania, wydaje się, że ksiądz to jest obciachowa figura społeczna. A już skandale duchownych i mocny trend antyklerykalizmu utwierdzają w tym przekonaniu jeszcze bardziej. Wbrew temu, chciałbym jednak niepokornie się przyznać, że jestem dumny z przynależności do tej grupy społecznej, która oprócz mniej lub bardziej znanych grzechów zapisała i pisze przepiękne karty w dziejach polskiego narodu.

 

Księdzem był kronikarz Jan Długosz i tłumacz Jakub Wujek. Księdzem był  renesansowy poeta Biernat z Lublina i kaznodzieja Piotr Skarga. Księżmi były tęgie głowy polskiego oświecenia jak rektor KEN-u Hugo Kołłątaj czy pedagog Grzegorz Piramowicz. To samo Franciszek Salezy Jezierski i Stanisław Staszic. A biskup Ignacy Krasicki z bajkami i satyrą? A Antoni Mackiewicz inicjator powstania styczniowego na Litwie i dowódca jednego z partyzanckich oddziałów? Też księża. Jak i Józef Stolarczyk, pierwszy proboszcz Zakopanego i niezapomniany taternik.

 

A dziś? Czy naprawdę musimy się wstydzić, że w tej grupie społecznej byli tacy ludzie jak Stefan Wyszyński, Jerzy Popiełuszko, Karol Wojtyła, Józef Tischner czy Michał Heller? A Jan Twardowski, który biedronki podziwiał bardziej niż niejeden ekolog a wiersze pisał piękniejsze od wielu poetów? A co dopiero powiedzieć o tysiącach księży, którzy nieznani światu pomocni są ludziom: z oddziałów szpitalnych, organizacji charytatywnych, uwalniających kratek konfesjonału czy choćby dobrego słowa kiedy czas niedobry?

 

Nie wiem co takiego zrobiło polskie duchowieństwo, żeby za 1000 lat służby ojczyźnie i ludziom dostawać po głowie więcej niż chociażby polscy komuniści. Wiem tylko i o to proszę Boga, żebym nigdy nie przestał wstydzić się własnych grzechów ani nigdy nie dał sobie wmówić, że być polskim księdzem to jest jakiś obciach.