KsiądzEkspres HomiletycznyJeszcze raz w obronie Starego Testamentu

Jeszcze raz w obronie Starego Testamentu

Ekspres Homiletyczny, październik 2011

 

W komentarzu do tekstu „90 lat czytania Starego Testamentu”, który ukazał się na łamach Gazety Wyborczej (19.10), jeden z internautów napisał tak:

„Jakich to ponadczasowych prawd mamy sie doszukiwać w tej księdze? Może mamy karać okrutna śmiercią za cudzołóstwo? A może mordować tych, którzy pracują w święta? Nie? To może zabijać swoje dzieci i składać je jako ofiary bóstwom? A może wydawać swoje córki na pastwę oszalałego z nienawiści tłumu, tylko po to, by uniknąć splądrowania mieszkania? Może szanowny pan klecha policzy ile morderstw i innych aktów okrucieństwa zawarto na kartach tej ''świętej księgi''.

To tylko jedna z wypływających coraz częściej opinii na temat okrucieństwa Biblii. Pozwolę sobie na cztery słowa obrony.

 

Po pierwsze, chociaż jeszcze nie dokonano kalkulacji, o której pisze komentator, to jestem święcie przekonany, że więcej morderstw i okrucieństw opisuje Gazeta Wyborcza niż Biblia. Oczywiście nie tylko. Prawie każda medium  codziennie karmi ludzi drastycznymi obrazkami z XXI wieku. Nikomu to jakoś nie przeszkadza. Niektórzy nawet lubują się w horrorach.

 

Po drugie, życzyłbym krytykom Starego Testamentu, żeby byli mniej selektywni od natchnionych autorów. Ci opisywali okrucieństwa, ale również zostawili takie obrazki, które pokazują, że 3000 lat temu niektórzy byli nieraz o wiele bardziej na poziomie od współczesnego człowieka. O Rut, synowej z obcego kraju, mówi się, że była droższa dla teściowej Noemi od siedmiu synów (por. Rt 4,14-15). Elkana rozumiał, że skoro niepłodna żona Anna cierpi więcej, to trzeba ją więcej kochać (por. 1 Sm 1,5-8). A prawo nieraz nakazywało takie rzeczy, na które dzisiaj nie stać czasem nawet najlepszych: „Jeśli spotkasz wołu twego wroga albo jego osła błąkającego się, odprowadź je do niego. Jeśli ujrzysz, że osioł twego wroga upadł pod swoim ciężarem, nie ominiesz, ale razem z nim przyjdziesz mu z pomocą.” (Wj 23,4-5).

 

Po trzecie, może wreszcie krytycy uwierzyliby w ewolucję nie tylko małpy. Ludzkość się rozwija a Bóg objawia się tylko tyle, ile człowiek jest w stanie Boga dla swego rozwoju przyjąć. Oczywiście, że Bóg nie kazał mordować w Starym Testamencie. On prędzej własnego Syna straci niż ukarze innych. Bóg pozwolił tylko napisać ludziom, że to Bóg kazał zabijać, żebyśmy nie zapomnieli nigdy, że mogą się pojawiać się i dzisiaj tacy, którzy rzekomo w imieniu Boga będą zachęcać do wojny.

 

Po czwarte, Stary Testament jest po prostu życiowy. I gdyby nie było w nim okrucieństw i przypisywania Bogu idei, które nie są boskimi, księgi te byłyby dla nas tylko fikcją. Genialność Biblii polega na tym, że pokazuje jak w tej trudnej i okrutnej rzeczywistości odnaleźć coraz bardziej podobnego do Chrystusa Boga. Dlatego odrzucić Stary Testament nie jest żadnym znakiem postępu. Jest regresją do epoki kamienia łupanego, w której troglodyci się łupią bez nadziei na zbawczą pomoc Boga.