KsiądzEkspres HomiletycznyHistoria półprawdy

Historia półprawdy

EksHom I 2011

 

 

Przykłady można by sypać nie tylko z jednego rękawa.

 

Weźmy takiego Grossa i jego głośno zapowiadaną książkę „Złote żniwa”. Pewno wiele w niej prawdy. Ale skoro pisze o Polakach, która bogacili się na Żydach, aż się prosi, aby napisał także o tych ludziach z okolicy Treblinki, którzy uratowali wielu Żydów albo i nawet zostali skazani na śmierć za pomoc w ich ratowaniu, a o których świadczą tytuły „Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata” i ponad 200 stron dokumentów w archiwum Yad Vashem w Jerozolimie.

 

Skoro pisze „normą w polskim społeczeństwie czasów okupacji było tropienie i wynajdowanie ukrywających się Żydów oraz czerpanie zysków z holokaustu”, aż się prosi żeby podał definicję „normy”, albo przynajmniej napisał „normą w żydowskim społeczeństwie czasów okupacji było nieinteresowanie się losem ukrywających się Żydów oraz operacja handlowe ludźmi prowadzone z nazistami”.

 

Weźmy przykład z innego rękawa.

Na stronie franciszkańska3.pl 27 grudnia pojawił się artykuł „Rodzina słowem silna”. Pierwsze słowa zdają się być mottem: „Zrezygnowali z telewizora, żeby nie karmić dzieci negatywnymi treściami”. No i pewno wiele w tym prawdy. Ale skoro autor zdecydował się na taki początek artykułu, aż się prosi, by gdzieś powiedział, że papież Benedykt XVI ogląda telewizję a i Jan Paweł II nie był w tej materii abstynentem.

 

 Skoro autor przedstawia gości jako godną do naśladowania rodzinę i cytuje ich: „celowo pozbyliśmy się telewizora, więc na szczęście nie jesteśmy już zalewani potokiem słów, informacji i reklam płynących z mediów;”, aż się prosi, żeby napisał też o tym, dlaczego i po co Benedykt XVI ogląda telewizję, bo przecież sam zwyczajnie o tym w ostatniej książce mówi.

 

Przykłady można by sypać nie tylko z jednego rękawa: kalendarz dla uczniów z UE bez Bożego Narodzenia, raport MAK-u z katastrofy smoleńskiej bez informacji o kontrolerach lotu, list o. Wiśniewskiego bez krytyki tych, co piszą w Wyborczej skoro krytykuje tych, co piszą w Naszym Dzienniku.

 

Historia półprawdy nie zaczyna się tylko w intencjach. Zaczyna się już w rzetelności a raczej w jej braku. I bez względu na to, jak się zrodziła, pozostanie zawsze półprawdą, bo na całą prawdę trzeba nam wszystkim zaczekać do Sądu.

 

Ale zanim przyjdzie Ostateczny Sąd, może byłoby pięknie opisując człowieka starać się nie mówić, że składa się tylko z głowy, rąk i tułowia, bo przy takim opisie, to my daleko naprawdę nie zajdziemy.