Reverentia

EksHom VI 2011

 

W ubiegłą sobotę, 28 maja, Katedra Wawelska miała radość zobaczyć 23 nowych księży.  Mimo iż uczestniczyłem w święceniach kapłańskich nie pierwszy raz, to jednak w tym roku uderzyło mnie jak nigdy słowo: ”cześć”. Otóż jedno z pytań, które biskup zadaje kandydatom do święceń brzmi: „Czy przyrzekasz mnie i moim następcom cześć i posłuszeństwo?” Kandydaci odpowiadają: „Przyrzekam”.

 

Bardzo często w kapłańskich rozmowach mówi się o posłuszeństwie, zwłaszcza, jeśli w grę wchodzą sprawy administracyjne czy doktrynalne. Lada dzień spodziewamy się w naszej diecezji kapłańskich przenosin i niejeden ksiądz otrzymując skierowanie do parafii, której nie zna, albo o której słyszał za dużo, stanie przed realnym wyzwaniem wobec posłuszeństwa biskupowi.

 

Całkiem chyba jednak sprawą zapomnianą jest sprawa czci, którą się przecież biskupowi przyrzekło. W tekście łacińskim użyte jest słowo „reverentia”. Włosi tłumaczą je jako „rispetto”, Anglicy i Francuzi „respect”, Niemcy „Ehrfurcht”. We wszystkich tych słowach chodzi generalnie o głęboki szacunek, poważanie, poszanowanie i cześć.

 

Nie zapomnę pewnej dyskusji na temat biskupa jednej z polskich diecezji. Po jakiejś jego gafie zaczęliśmy trochę nabijać się z kolegi, który pochodził z diecezji owego biskupa. Wtedy ten ksiądz, którego zresztą nie można posądzić o bezkrytyczne lizusostwo skierowane na bliżej niezidentyfikowaną realizację swoich marzeń, powiedział tak: „Nie życzę sobie, żeby mówiono źle o moim biskupie. To jest przecież mój ojciec”.

 

Zabrzmiało to patetycznie, ale fakt faktem, że pojęcie ojcostwa niesamowicie pomaga w zachowaniu poszanowania. Bo chociaż może wielu z nas miało ojca alkoholika, chociaż może ojciec ten nie do końca był wzorem troski o czystość języka polskiego, chociaż można by udowodnić mu zaściankowość czy Bóg wie co jeszcze, to jednak każdy porządny syn ma szacunek wobec ojca. I nie będzie łaził po sąsiadach, żeby wygadywać, jaki to jego ojciec jest niedobry.

 

Owszem, znajdą się głosy, które powiedzą, że na szacunek trzeba zasłużyć. Ale żaden tekst święceń tego nie mówi. I właśnie tym różni się szacunek wobec  biskupa czy ojca, że on nie jest uwarunkowany tylko nakazany. Co więcej, o ile człowiek nie wybiera rodzonego ojca, to przecież nikt nie zmuszał nikogo do składania przyrzeczenia czci własnemu biskupowi.