KsiądzEkspres HomiletycznyPrymat skupienia nad rozumieniem

Prymat skupienia nad rozumieniem

EksHom X 2011

 

Po raz kolejny przekonałem się o prymacie skupienia nad rozumieniem.

 

W zeszły poniedziałek pojechałem do Łagiewnik, aby posłuchać przedpołudniowej konferencji i świadectw w ramach II Światowego Kongresu Bożego Miłosierdzia. Konferencja była po polsku, ale że abp z Łodzi mówił o rzeczach prawie oczywistych, w pamięć wbiło się tylko stwierdzenie, że Łódź jest ważnym miastem dla Bożego Miłosierdzia. Potem przyszedł czas na świadectwa. I chociaż akustyka bazyliki nie jest optymalna i mimo, iż cztery z pięciu świadectw były w językach obcych, o dziwo, byłem w stanie uchwycić parę myśli z każdego świadectwa.

 

Wcale nie najłatwiej było zrozumieć mówiącego po polsku Albańczyka, którego Jezus Miłosierny przeprowadził z tragicznego wypadku do uzdrowienia oraz z islamu do chrześcijaństwa. Pastor anglikański z diecezji York zostawił przekonanie, iż także Kościół anglikański potrzebuje Bożego Miłosierdzia. Niesamowicie ekspresyjnym słowem podzieliła się pani z Kongo opowiadając o trudnościach przebaczenia zdrady małżeńskiej, niemożliwości wypowiedzenia w modlitwie „odpuść nam nasz winy jako i my odpuszczamy…” oraz uzdrawiającym wpływie rekolekcji. Na koniec dwaj biskupi z Filipin podzielili się fenomenem szerzącego się kultu Bożego Miłosierdzia w ich kraju. Tak jakoś ludzko było usłyszeć, że jeden z nich na początku nie przejmował się za bardzo tą formą pobożności.

 

Po raz kolejny przekonałem się o prymacie skupienia nad rozumieniem, albo wpływie jednego na drugie. Owszem ważne jest by ci co do nas mówią, mówili językiem zrozumiałym, ale równie ważnym jest by do mówienia drugiego dołożyć moje skupienie. Co więcej, można mówić nawet o prymacie skupienia, bo tylko ono jest ode mnie zależne.

 

Kiedyś na Ruczaju po rekolekcjach adwentowych dla młodzieży zapytałem animatorów co zapamiętali z nauk księdza, bo mnie jakoś nic nie zapadło. I wtedy jeden po drugim zaczął mówić: Nic. Nic. Nic… Aż jedna z animatorek spokojnie powiedziała: „Rekolekcje nie były łatwe, ale z niedzieli zapamiętałam to… z poniedziałku to… z wtorku to… i ze środy to…” „Ależ tego nie dało się słuchać!” – ktoś wykrzyknął. A ona na to: „Staram się z każdego kazania czy czytania zapamiętać chociaż jedno zdanie. I nie ma szans, żeby z takim nastawieniem nie zapamiętać nic”.

 

No właśnie. Prymat skupienia nad rozumieniem.

Taki banał na początek roku akademickiego.