KsiądzEkspres HomiletycznyO co chodzi kartkom?

O co chodzi kartkom?

EksHom I 2012

 

Po Mszy św. w Boże Narodzenie przyszedł gimnazjalista do zakrystii z prośbą o podpis księdza. Przygotowuje się do bierzmowania i musi zebrać dowód obecności m.in. na bożonarodzeniowej Eucharystii. W Nowy Rok to samo. W tygodniu przed świętami o parę podpisów proszono w konfesjonale. System kartkowy pojawia się coraz częściej i może warto go chociaż skomentować.

 

Ponad 10 lat temu, kiedy byłem wikarym na krakowskim osiedlu Ruczaj, słyszałem wraz z kolegami, że w jakiejś parafii zaczynają wprowadzać system kartkowy. Potraktowaliśmy to jako żenadę i w naszej parafii poprzestaliśmy na tradycyjnym przygotowaniu ponad 300 osób do bierzmowania. Tradycyjnym to znaczy opartym na około 20 spotkaniach i egzaminie.

W tych samych latach wyjechałem do Stanów na chrzest bratanka. Zanim udzieliłem chrztu pytałem proboszcza, czy chrzestni przynieśli już zaświadczenie, że się nadają do tego. Proboszcz się lekko uśmiechnął i z nutką złośliwości powiedział: „Takie kartki to mnożycie tylko w Polsce. My tłumaczymy rodzicom, jakich powinni sobie dobrać chrzestnych i tyle. Trzeba ludziom zaufać”.

Na drugim biegunie mamy kleryków. Przygotowują się do święceń kapłańskich. Wchodzą na - bądź co bądź - poważny urząd w Kościele, ale nikt nie sprawdza czy przed święceniami idą do spowiedzi.

 

Nie chodzi o to, że kartki są złem same w sobie. Nie chodzi też o to, że może dalibyśmy sobie spokój od biurokracji chociaż w wielkie święta. Nawet nie chodzi o to, że zbieranie podpisów nie pomogło wybierzmować dojrzalszej młodzieży a czasem wręcz nauczyło kombinowania. Chodzi o to, że kartki są znakiem stanu wojennego czyli znakiem braku zaufania do drugiego człowieka. Kartki są znakiem traktowania drugiego jak dziecka, bo to dzieciom radość sprawia zbieranie podpisów, słoneczek i obrazków. Ale jeśli nie ufamy innym i traktujemy ich jak dzieci, to po co ich dopuszczamy do sakramentu dojrzałości? Po co ich dopuszczamy do sakramentu małżeństwa? Po co godzimy się na to by byli świadkami chrztu? Codziennie w setkach tysięcy kościołów udzielany jest największy skarb – Ciało Chrystusa - bez żadnej kontroli i nikt nie robi z tego problemu.

 

Oczywiście znajdą się ludzi, którzy będą bronić kartek, bo gdyby nie było żadnych argumentów, to przecież nikt by ich nie wprowadzał. Warto jednak zadać sobie pytanie: O co właściwie nam chodzi?

Kartkom w każdym razie na pewno nie chodzi o dojrzałość.