Po godzinachMaxirefleksjePrzyczyny kapłańskich kryzysów

Przyczyny kapłańskich kryzysów

 

W tej refleksji nie chodzi o pytanie, jakie są problemy księży, ale jaka jest ich geneza. Wydaje się, że najczęstsze trudności mają następujące przyczyny:

 

1. Zaniedbanie relacji z Bogiem

Podstawową i ostateczną przyczyną każdego kryzysu kapłańskiego jest osłabienie więzi z Bogiem. Przykład męczenników jest świadectwem, że dzięki żywej więzi z Chrystusem, nawet w najtrudniejszych warunkach można pozostać wierny Bogu i Ewangelii - „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31).

Formacja seminaryjna a zwłaszcza kapłańska powinna kłaść większy akcent na troskę o więź z Bogiem i wierność Ewangelii. Ważne jest nie tyle ile robimy, ile jesteśmy wierni Panu. Nie o to chodzi, żeby nawrócić innych, ale przede wszystkim, żeby samemu pozostać wiernym.

 

2. Nieharmonijny tryb życia

Kryzys bywa często powodowany nieuporządkowanym trybem życia. Seminarium zasadniczo nie przygotowuje do umiejętności podejmowania wyborów w życiu kapłańskim. Ksiądz uczy się dopiero po święceniach, jak poukładać zajęcia w ciągu dnia, tygodnia i roku (modlitwę, pracę, odpoczynek). Wcześniej prawie wszystko zostało poukładane przez innych. Bez zmiany formacji seminaryjnej nie da się tego naprawić.

Nieuporządkowanie wynika często z nadmiaru pracy. Jako księża robimy często za dużo, czego skutkiem jest kiepski poziom. To się nie podoba ani ludziom ani nam samym, co rodzi w nas frustracje. Nie da się jednak robić mniej, bo taki jest rozkład obowiązków. Bez elastyczności w wyborze podejmowanych zadań nie ma szans na żadną zmianę.

Z tym związane jest również ograniczenie osobistego rozwoju księdza. Skazani z powodów systemowych na ponad dwadzieścia lat bycia wikariuszami, księża w pewnym wieku przestają się rozwijać i najlepsze lata przeżywają często jak dzieci zależne od swoich rodziców. Wiek, który większość ludzi spędza na podejmowaniu bardzo ważnych decyzji (dom, rodzina, doskonalenie zawodowe), większość polskich księży spędza na posłuszeństwie przełożonym. 40-letni mężczyzna może zostać prezydentem Polski, ale nie może zostać proboszczem. Bo jest za młody. Bez posiadania osobistej i całkowitej odpowiedzialności za prowadzone dzieła, człowiek nie jest  w stanie się rozwijać. A brak rozwoju jest przyczyną stagnacji.

 

3. Zderzenie z systemem

Kryzys może wynikać również ze zderzenia z systemem. Kościół jest także organizacją, która działa mniej lub bardziej sprawnie. W tym zakresie kilka zjawisk nadaje się do przemyślenia.

Po pierwsze, świadomość, że wielu ludziom w Kościele nie zależy na Ewangelii, tylko na ustawieniu się tak, żeby im było dobrze. To podcina skrzydła zwłaszcza tym księżom, którzy poświęcają życie dla Chrystusa a nie znajdują wsparcia w sercu samego Kościoła. Bardzo ciężko się pracuje z innymi, mając świadomość, że nie idziemy w tym samym kierunku, że największym przeciwnikiem Kościoła nie są niewierzący, ale my sami dla siebie.

Po drugie, dopóki na stanowiskach będą powoływani i pozostawiani ludzie nie ze względu na kompetencje, ale znajomości, nic się nie da w tej materii zmienić. Jeśli parafią, instytucją czy jakimś dziełem będzie rządził nie ten, co robiłby to najlepiej, czyli najbardziej zgodnie z Ewangelią, to nie unikniemy kryzysów. Bez zmiany systemu powoływania na stanowiska w Kościele, będziemy dalej marnować charyzmaty, którymi Bóg obdarzył każdego z nas. Być może trzeba też przemyśleć sprawę kadencyjności większości stanowisk w Kościele.

Po trzecie, nie ma świadomości braterskiej wśród kapłanów. Nie uważamy siebie za równych przed Bogiem Ojcem, za braci, tylko za mniej lub bardziej ważnych, w zależności od pełnionych funkcji, tytułów, układów i dostępu do władzy. Nie czujemy się jak w rodzinie, ale trochę jak w korporacji, w której przy pewnym wysiłku, posłuszeństwie i cierpliwości można sobie życie jakoś ułożyć. Przez to powstają podziały na tych przy władzy i tych, co na nic nie mają wpływu, na wysłuchiwanych i tych, którym się po prostu nie wierzy. Dopóki przykładowo, ksiądz proboszcz będzie mógł za pieniądze parafialne organizować na plebanii swoje imieniny, a nie pozwoli tego wikarym nawet za ich własne, to nic się nie zmieni. Dopóki z urzędu będzie brało się stronę proboszcza, przełożonego (bo jego nie można zwolnić), to nic się nie zmieni. Nie słuchamy siebie, a jeśli już to tylko wtedy, kiedy mamy w tym jakiś interes. Nie traktujemy innych poważnie, a jeśli tak, to tylko wtedy, kiedy nam się to opłaca.

Brak świadomości braterskiej prowadzi również do nieszczerości. Nie mówimy często prawdy innym, bo nauczyliśmy się, że to zostanie wykorzystane przeciwko nam. Albo, że i tak to nic nie pomoże, bo druga strona nie jest nastawiona na dialog i chęć pomocy. Zwłaszcza w przypadku niepowodzeń, zamiast wsparcia, spodziewamy się wyrzutów, bo żyjemy w systemie, w którym ksiądz nie powinien mieć problemów, a nie w systemie, w którym problemy są normalnością i są jasno określone kroki radzenia sobie z nimi.

W tym punkcie pozostaje tylko ewangelizacja, modlitwa i post. Bo bez osobistego nawrócenia ku wspólnym ideałom, nigdy nie będziemy braćmi.

 

4. Propozycje

a) Zmiana formacji seminaryjnej na taką, która wprowadzi więcej wolności i odpowiedzialności.

b) Powołanie biskupa, który będzie odpowiedzialny za kontakt z księżmi, coroczne z nimi rozmowy i aktualizację danych dotyczących życia i problemów księży. Będzie to jego pasją a nie jednym z dziesiątków obowiązków. I będzie miał realny wpływ na podejmowane decyzje.

c) Wprowadzenie konieczności rozmowy z każdym księdzem przed podjęciem decyzji dotyczących jego osoby.

d) Utworzenie bazy danych zawierających podstawowe informacje na temat pracy księdza i jego zainteresowań.

e) Oderwanie kapłaństwa od konieczności uczenia katechezy w szkole. Zrozumienie, że nie każdy nadaje się do każdej pracy.

f) Zmiana sposobu obsadzania poszczególnych miejsc realizacji kapłańskiego powołania – wprowadzenie możliwości wyboru, tak by księża wiedzieli, że można się rozwijać, można zmieniać, można się starać, a nie tylko biernie oczekiwać „na wolę Bożą”.

g) Najpierw jednak należałoby zebrać od księży anonimowe wypowiedzi na temat ich problemów, przyczyn trudności oraz propozycji zmian (jak sobie już radzą i jak można by sobie jeszcze w trudnościach radzić). Chodzi o to, byśmy konfrontowali się z problemami realnymi a nie medialnymi czy zastępczymi.

Podobne