Po godzinachKwiatkiKredyt i bieda

Kredyt i bieda

W 2009 roku wróciłem po ośmioletnich studiach do Polski. Nie miałem oszczędności, a że potrzebowałem się jakoś urządzić i umeblować, więc wziąłem pożyczkę na 25 tys.

Po jakimś czasie, idąc Plantami, zobaczyłem kilku żebraków. Zacząłem zastanawiać się nad istotą biedy, bo paradoksalnie ci biedni mieli więcej pieniędzy niż ja, a przynajmniej nie mieli długów. I wtedy chyba po raz pierwszy zrozumiałem, że nie ten jest biedny, kto nie ma pieniędzy, ale ten, kto nie ma zdolności kredytowej.

Nie tyle co mamy dziś, ale co możemy mieć jutro jest ostatecznie wyznacznikiem ubóstwa. Dlatego największą nędzą człowieka będzie zawsze brak nadziei.