Ściąganie

Jednak mam mentalność starotestamentalną.
Idę Plantami. Na ławce siedzi kobieta w wieku, w którym powinna już myśleć, i tak głośno gada przez telefon, że trudno nie usłyszeć o czym. Radzi komuś jak ściągać. Jakieś meandra techniki pisania na łokciu.
I od razu budzi się we mnie życzenie, żeby chociaż raz w życiu ktoś ją tak oszukał, by pojęła, że każde oszustwo jest krzywdą.
Skończyło się na modlitwie duchem z Nowego Testamentu, ale i tak pozostał ból nierozumienia ludzi, którzy upierają się, żeby żyć w fikcji.