Po godzinachMaxirefleksjeJeszcze raz o "Nie wódź nas na pokuszenie"

Jeszcze raz o "Nie wódź nas na pokuszenie"

Dziś w Liturgii słyszeliśmy nowe tłumaczenie „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” (Mt 6,13). Wielu woli je od tradycyjnego i odmawianego codziennie od wieków w pacierzu „i nie wódź nas na pokuszenie”. Mnie się ono jednak nie podoba. A co ważniejsze, wydaje się niezasadne.

 

1. Po pierwsze, zarówno wersja Mt 6,13 jak i Łk 11,4 mówią dosłownie „nie wprowadzaj nas na pokusę/próbę”. [μὴ εἰσενέγκῃς ἡμᾶς εἰς πειρασμόν. Słowo peirasmos może znaczyć zarówno „próba” jak i „pokusa”]. Dlaczego boimy się tutaj dosłowności a nie boimy się, kiedy tłumaczymy: „Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26) albo „Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mt 10,34)?

 

2. Po drugie, wiele znanych tłumaczeń, począwszy od najczcigodniejszej łaciny nie bało się iść wiernie za tekstem greckim: 
- „ne nos inducas in temptationem” (Wulgata)
- „do not bring us to the time of trial” (New Revised Standard Version Bible)
- „ne nous conduis pas dans la tentation” (Traduction Œcuménique de la Bible)
- „führe uns nicht in Versuchung” ( Einheitsübersetzung)
- „non c’indurre in tentazione” (z „Ojcze nasz” po włosku)

 

3. Po trzecie, czasownik użyty w tej prośbie (εἰσφέρω + εἰς) oznaczy czynność „wprowadzenia, wejścia”, np. „WNIÓSŁ następnie arkę DO przybytku” (Wj 40,21), „PRZYPROWADZIŁ go więc DO swego domu” (Sdz 19,21), „Nic bowiem nie PRZYNIEŚLIŚMY NA ten świat” (1 Tm 6,7). Prośba jest do Boga, żeby „nie wprowadzał” a nie żeby „nie dozwalał”. A przecież Mateusz zna słowo „pozwolić” (eao): „Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i NIE POZWOLIŁBY włamać się do swego domu” (Mt 24,43). To samo słowo zna Paweł: „Wierny jest Bóg i nie DOZWOLI was kusić ponad to, co potraficie znieść” (1 Kor 10,13)!

 

4. Po czwarte, tłumaczenie „i nie dozwól byśmy ulegli pokusie” jest zgodne z całością przesłania Jezusa, ale niezgodne z jego własnymi słowami w modlitwie „Ojcze nasz”. Jezus wiedział, że Bóg wielokrotnie wprowadzał ludzi w sytuację próby (np. „Bóg wystawił Abrahama na próbę” – Rdz 22,1). Sam został wypchnięty przez Ducha, aby być kuszonym na pustyni (por. Mt 4,1). Gdyby chciał przekazać myśl „nie dozwól byśmy ulegli pokusie" użyłby takiej konstrukcji jak w 1 Kor 10,13: „[Bóg] nie dozwoli was kusić” - οὐκ ἐάσει ὑμᾶς πειρασθῆναι. Tłumaczenie „nie dozwól byśmy ulegli pokusie” jest próbą wyjścia z podejrzenia, że Bóg nas kusi (poprzez manipulację przy tłumaczeniu czasownika).

 

5. Po piąte, problem tkwi po części w języku polskim. Kiedy bowiem mówimy „kusić”, prawie zawsze mamy na myśli namawianie do złego. Natomiast Biblia hebrajska i grecka w miejscach, które tłumaczymy „pokusa”, używa słów, które znaczą nie tylko „pokusa”, ale również „próba, doświadczenie”. Tego słowa używa się, by powiedzieć, że Bóg wystawił Abrahama na próbę, albo że doświadczył naród wybrany, jak chociażby mówią słowa wypowiedziane po nadaniu Dekalogu: „Bóg przybył po to, aby was DOŚWIADCZYĆ i pobudzić do bojaźni przed sobą, żebyście nie grzeszyli” (Wj 20,20).

Wystawiać na próbę w Biblii może jednak nie tylko Bóg ludzi, ale i na odwrót. Tak jak chociażby podczas wędrówki na pustyni: „I nazwał [Mojżesz] to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i WYSTAWIALI Pana NA PRÓBĘ, mówiąc: «Czy też Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy nie?» (Wj 17,7).

W biblijnej pokusie jest jednak jedno zasadnicze rozróżnienie. Kiedy Bóg wystawia na próbę ludzi, to jest to dobro. Natomiast kiedy ludzie robią to Bogu, to już jest to złem. Dlaczego? Bo zasadniczym celem próby jest awans, przejście na wyższy poziom. I wszyscy znamy to z egzaminów, sportu i próby śpiewu. Egzamin ma otwierać drogę do nowych możliwości. Przeskoczenie kolejnej poprzeczki ma być jest kolejnym etapem do osiągnięcia lepszego stopnia. Podobnie próba staje się koniecznym etapem rozwoju. Z tej samej racji nie wolno wystawiać Pana Boga na próbę. Bo Bóg już jest doskonały i święty. Nie potrzebuje żadnych promujących testów.

 

6. Po szóste, wyrażenie „kusić/próbować” (peiradzo) i "pokusa/próba" (peirasmos) nie zawsze ma negatywne znaczenie w Nowym Testamencie. Św. Paweł pisze „Siebie samych BADAJCIE [dosł. „kuście/poddawajcie próbie”], czy trwacie w wierze; siebie samych doświadczajcie.”  (2 Kor 13,5).  Św. Piotr tłumaczy: „Umiłowani! Temu żarowi, który pośrodku was trwa DLA waszego DOŚWIADCZENIA, nie dziwcie się, jakby was spotykało coś niezwykłego, ale cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały." (1 Pt 4,12-13). I nawet sam Duch Święty chwali za próbowanie innych: „Znam twoje czyny: trud i twoją wytrwałość, i to, że złych nie możesz znieść, i że PRÓBIE PODDAŁEŚ tych, którzy zwą samych siebie apostołami, a nimi nie są, i że ich znalazłeś kłamcami.” (Ap 2,2). Logiczne wydaje się więc, że Jakub używa słowa „peiradzo” w znaczeniu negatywnym „kusić”, natomiast Paweł, Jan i Piotr (który używa rzeczownika peirasmos), używają go w znaczeniu pozytywnym. A więc być może, że i Mateusz, i Łukasz mówią o próbie w znaczeniu pozytywnym.

 

7. Po siódme, bibliści mówią, że zastosowana forma grecka odpowiada aramejskiej formie tzw. kauzatywnej, co oznaczałoby: „Spraw, abyśmy nie ulegli pokusie” (Paciorek, „Ewangelia wg św. Mateusza”, 275). Problem w tym, że nie mamy tekstu aramejskiego. Ewangelie napisane są po grecku i w całej tradycji greki starotestamentalnej o wiele mniejszym problemem jest zdanie „nie wódź nas na pokuszenie” niż zdanie „Bóg nikogo nie kusi”. Tak samo po hebrajsku. Każdy ze słuchaczy czy czytelników św. Jakuba, który znał Stary Testament byłby zdumiony. Jak to nie kusi? Przecież wiele razy mówi o tym Biblia.

 

8. Po ósme, mamy w Nowym Testamencie de facto trzy różne wyrażenia, jeśli chodzi o Boga i kuszenie:

- „NIE WÓDŹ NAS na pokuszenie” (Mt 6,13),

- „Wierny jest Bóg i nie DOZWOLI was kusić ponad to, co potraficie znieść” (1 Kor 10,13),

- „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi: «Bóg mnie kusi». Bóg bowiem ani nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo NIE KUSI.” (Jk 1,13).

Z punktu widzenia greki, św. Jakub jest sprzeczny ze Starym Testamentem, gdzie jest wielokrotnie napisane, że Bóg kusi (np. Rdz 22,1, Wj 15,25, 16,4). Z punktu widzenia sformułowań, wcale nie chodzi o to samo. Co innego bowiem jest „kusić”, co innego „pozwalać na kuszenie” a co innego "wprowadzać w sytuację pokusy”. Tak jak co innego jest „wprowadzać na ring”, co innego „pozwalać na boks” a co innego „boksować”. Bóg nie boksuje, boksuje tylko diabeł. Bóg natomiast pozwala na boks i Bóg może wprowadzać człowieka tam, gdzie diabeł może się z nim boksować (jak Duch wyprowadził Jezusa na pustynię). Prośba „nie wódź nas na pokuszenie” to nie jest prośba „nie kuś nas”. „Nie zabieraj mnie do dentysty” wcale nie znaczy „Nie wierć mi w zębach”.

 

9. Po dziewiąte, dlaczego zatem Jezus każe nam się modlić: „I nie wódź nas na pokuszenie” skoro tym, który prowadzi w sytuację pokusy jest Bóg? Dlaczego nie pozwala na próbę, skoro ona jest dobra dla człowieka? Tę prośbę z „Ojcze nasz” można odczytać w kluczu modlitwy pokornego człowieka. Prośba ta jest wołaniem do Boga: „Zbaw mnie od złego, które już jest, a nie prowadź mnie w sytuację próby, której jeszcze nie ma”. Albo „Przestań mnie poddawać nowym próbom, ale zbaw mnie od tych ciosów, które już padają”. Albo „nie wystawiaj mnie na próbę, bo jestem słaby, żeby walczyć. Raczej Ty sam walcz i wyzwalaj mnie od złego”. Nie jestem chojrakiem. Znam siebie dobrze.

 

10. Po dziesiąte, to jest modlitwa. I osobiście nie mam żadnych problemów, żeby mówić: „Nie wódź nas na pokuszenie”, tak jak nie mam problemów, by mówić: „Boże, nie opuszczaj mnie”, chociaż wiem, że Bóg nas nigdy nie opuszcza. Jezus nie miał obiekcji, by wołać „Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46). Psalmista nie miał problemów, żeby wołać "Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj na zawsze!" (Ps 44,24). Chociaż jego kolega mówił: "Oto nie zdrzemnie się ani nie zaśnie Ten, który czuwa nad Izraelem." (Ps 121,4). Modlitwa jest subiektywną rozmową z Bogiem. I dla tych ludzi, którym wydaje się, że to Bóg ich kusi, że to Bóg komplikuje ich życie, warto zostawić "Nie wódź nas na pokuszenie". Jeśli czujesz, że to Bóg Cię prowadzi na pokuszenie, że to On jest odpowiedzialny za zło, którego doświadczasz, powiedz "nie wódź nas na pokuszenie", mówiąc jednak zaraz "ale zbaw nas ode złego." Wyznaj swoje uczucia, ale poproś natychmiast o wolność. Bo tylko On może Ci pomóc, nawet jak się wydaje, że jest przeciw Tobie, albo że Go nie ma. Tylko On może wyzwolić od zła, nawet jeśli wydaje się, że jest za nie w jakimś stopniu odpowiedzialny. Tak jak wołał Ozeasz: "Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę przewiąże"  (Oz 6,1).


Naprawdę, nie poprawiajmy Chrystusowych słów, zwłaszcza, że mamy ich niewiele. Można by się ewentualnie zastanowić, czy nie zmienić „pokuszenie” na „próbę”, ale ze względu na tradycję, nie widzę konieczności. No chyba, że będziemy poprawiać w Biblii wszystko, co nam albo teologii systematycznej nie pasuje. Ale wtedy do poprawki będziemy mieli kilka tysięcy słówek i wyrażeń.

 

Wystarczy nam Stary i Nowy Testament. Nie piszmy Najnowszego.

Podobne