O Biblii

Biblia jest lustrem. Błąd [cecha charakterystyczna?] biblistów polega na tym, że chcą za wszelką cenę zobaczyć, co jest z drugiej strony, więc ściągają lustro ze ściany Tradycji. „Normalny” człowiek patrzy się w lustro, bo zobaczyć siebie, nie interesuje go, jakim kolorem tył pomalowano.

Tak jak władza i pieniądze skusiły i związały z tym światem Kościół w średniowieczu i jeszcze przez parę następnych wieków, tak racjonalizm Oświecenia skusił biblistów i teologów wiążąc ich z takimi aksjomatami, na których żadnej pożytecznej dla Kościoła teorii zbudować się nie dało. Żal będzie kiedyś rozstać się z tymi wszystkimi narzędziami, które wydawały się pożyteczne, tak jak żal było zostawić Państwo Kościelne i Święte Przymierze. Ale im szybciej to nastąpi, odsłoni prawdziwy blask Bożego Słowa.

99% egzegetów powinno zostawić ich sposób pracy nad Biblią literatom. Oni przynajmniej znają się na rzeczy i mają fachowe przygotowanie. Niech piszą, jakim dziełem literackim jest księga Starego i Nowego Przymierza. Sami zaś niech tłumaczą Syna w Biblii, tak jak Syn był egzegetą Ojca na ziemi (por. J 1,18: Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył - evxhgh,sato).

Metoda zależy od celu. Jesli chcę poznać ciśnienie krwi muszę mieć odpowiedni przyrząd. Jeśli chce poznać garderobę człowieka muszę zagladnać do jego szafy. Jeśli mnie interesują jego zainteresowania literaturą, muszę wejść w dialog z nim, o ile tego nie wyraził juz publicznie, jesli chcę poznać zapach jego ciała, muszę użyć do tego i własnego nosa i odpowiedniej bliskości. Metoda zależy od celu. Dlatego pierwsze pytanie w poznaniu Biblii jest: o co właściwie nam chodzi? Co chcemy uzsykać? Jaki jest cel naszych studiów, pracy, myśli? Wierzę gorąco, że przyszedł czas, w którym musimy sobie powiedzieć jasno: pierwszym celem w podejściu do Biblii jest wzrost miłości Boga i bliźniego, bo miłość jest wypełnieniem prawa. Kto nie kocha bardziej czytając Słowo, czyta źle. Kto całe życie poświęcił studiowaniu Pisma a nie przybliżył sie do Boga i człowieka nie jest lepszy od prostytuki, która zły zawód wybrała, chociaż może i dała relatywną radość/przyjemność niektórym.Jeśli dziś mamy problemy z metodologią, to przedewszystkim dlatego, że albo nie wiemy, o co nam właściwie chodzi, albo nie chcemy przyjąć takiego celu Słowa, jaki Bóg człowiekowi. (por. słowa Jezusa: Badacie Pisma ... a przecież nie chcecie przyjśćdo Mnie - J 5,39-40)

Podobne