Pogrzeb Proboszcza

Homilia w czasie importy ks. kan. Tadeusza Dybła

Maniowy, 6.05.2018

Czcigodni Księża Biskupi,
Szanowni  kapłani,
Drogie rodzeństwo i rodzino zmarłego,
Przyjaciele, parafianie, bracia i siostry.

 

1 maja zmarł ks. Tadeusz Dybeł, urodzony prawie 62 lata temu, rodem z Wiśniowej, ksiądz od roku 1982. Wikariusz w Igołomii, Żywcu i Krakowie u Brata Alberta. Od 24 lat proboszcz w Maniowach, kanonik, katecheta, dziekan Dekanatu Niedzickiego.

Prosił, żeby na pogrzebie nie mówić o nim. Żeby mówić o Chrystusie, o tajemnicy śmierci i zmartwychwstania. Dlatego pozwoli ksiądz proboszcz, że stojąc nad księdza trumną, jeszcze raz spróbujemy zobaczyć w księdzu Chrystusa, zobaczyć tajemnicę tego, co umarło i tego, co na pewno żyć będzie.

 

1. Umarł kapłan kapłanów

Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi do swoich uczniów: ”Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”.

Byli tacy, którzy należeli do tłumu. Jezus mówił do nich wiele i wiele poświęcał im czasu. Byli uczniowie, siedemdziesięciu dwóch na pewno, a może i więcej. Z tymi Jezus był jeszcze bliżej. Ale najwięcej serca oddał dwunastu apostołom. Nazwał ich nawet przyjaciółmi.

Ks. Tadeusz robił wiele dla różnych ludzi, miał też wielu znajomych wiernych świeckich, ale najwięcej serca oddał dla księży. Czy to dlatego, że pochodził z rodziny Bajerów, która dała Kościołowi kilku dobrych kapłanów? Czy dlatego, że miał brata księdza? Nie wiem. Wiem, że nie znałem bardziej kapłańskiego księdza od proboszcza z Maniów. Troska o kapłanów chorych, odwiedziny i myślenie o intencjach, pilnowanie ponad 50 spotkań kapłańskich na rok w dekanacie, niezliczone spotkania indywidualne, plebania otwarta nie tylko na nocleg, i nawet taki mały szczegół, żeby prosić zawsze księdza gościa o przewodniczenie Mszy św. Może się mylę, ale nigdy w prawie siedmiowiekowej historii Maniów w takim krótkim czasie nie było tylu księży na plebanii i przy ołtarzu, co w ostatnich 24 latach.

Umarł najbardziej kapłański ksiądz. Ale dzięki niemu zmartwychwstało w nas przekonanie, że my, księża, najpierw musimy zadbać nawzajem o samych siebie. Nie dlatego, żeby się zamykać na ludzi. Ale tak jak tylko szczęśliwa rodzina będzie dobra dla sąsiadów i gości, tak księża, którzy są ludźmi dla samych siebie, będą i ludźmi dla wszystkich.

 

2. Umarł kapłan radości

Jezus mówi w Ewangelii: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.” Jezus nie chce, by uczniowie byli smutni. Jezus chce, żeby tej radości była cała pełnia.

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że radość, uśmiech, żarty i kawały to był więcej niż chleb powszedni ks. Dybła. To był czysty talent. No może czasami nie całkiem czysty. Moja mama już po roku powiedziała, że proboszczowi wierzy tylko jak mówi z ambony, bo inaczej to nigdy nic nie wiadomo.

Była pielgrzymka do Lichenia, kiedy babcie prosiły, żeby skończyć różaniec, bo całą drogę szły opowieści o policjantach, blondynkach i góralach.

Był stały dialog: Gdzie ksiądz proboszcz jedzie na wakacje? - Mama nie wie, biskup nie wie, a ty chciałbyś wiedzieć? Była i prośba powizytacyjna bpa Małysiaka, żeby anegdoty spisywał.

Było u nowego metropolity o naszym dekanacie: mamy 10 parafii rzymskokatolickich i 3 zakonne.

I nie na studiach w Rzymie ani w Jerozolimie, ale tu się dowiedziałem, dlaczego w Kanie Galilejskiej zabrakło wina – bo był obecny cały episkopat.

Ale to nie tylko żarty. To styl życia człowieka, który jak dziecko cieszył się, kiedy wygrał w tysiąca.

Umarł kapłan, co się umiał cieszyć, ale dzięki niemu zmartwychwstał w nas ten sam cel, który postawił uczniom Jezus: „aby radość wasza była pełna”. Dzięki niemu zmartwychwstało w nas przekonanie, że odpoczynek i radość to nie luksus nielicznych, ale konieczność każdej zdrowej duszy.

 

3. Umarł kapłan miłości konkretnej

Św. Jan pisze dzisiaj w Liście: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu.” Bóg kocha najbardziej, dlatego Bóg najwięcej daje. I to daje konkretnie – swego Jednorodzonego Syna.

Ks. Proboszcz nie dorobił się majątku. Lata jeździł maluchem. Szczytem była Corsa. Ani domu ani mieszkania. A przecież nie przepił ani nie przepalił. Rozdał. Czy był u kogokolwiek, żeby nic nie przyniósł ze sobą? Czy nie pomagał mi kiedy byłem na studiach? Czy skąpił na Ukrainę lub dla potrzebujących? Czy nie włożył swoich pieniędzy na parafię? I to jest właśnie miłość. I to miłość konkretna.

Umarł kapłan miłości konkretnej, ale dzięki niemi zmartwychwstała w nas ta bardzo podstawowa prawda, że człowiek kocha drugiego tyle, ile jest w stanie drugiemu dać, a nie ile może od drugiego wziąć.

 

4. Umarł kapłan cierpienia

Jezus mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.” Dać życie to dla drugiego cierpieć. Dać życie, to dla drugiego umrzeć.

Nowotwór to był krzyż ostatnich miesięcy, ale przecież ks. Kanonik zmagał się z chorobami już od wielu lat. Do tego ten kapłański ból, bo ludzie, bo księża, bo kuria. Bóg wie, ile w tym było zwykłej biologii a ile psychiki, które nie chciała się zgodzić na to co złe. To co chyba najwymowniejsze i najbardziej piękne to obecność bliskich, którzy przez lata - a zwłaszcza w ostatnich miesiącach - byli blisko na jego krzyżowej drodze. Siostra Ania i ksiądz Krzysztof, rodzina i znajomi, modlitwy i troska parafian pozostaną na zawsze przykładem, że cierpienie jednego człowieka może wyzwalać w innych wielką miłość.

Umarł kapłan dźwigający krzyż, ale dzięki niemi zmartwychwstało w nas pytanie o to, czy my naprawdę jesteśmy z tymi, którzy cierpią w naszych domach, czy my wierzymy w to, że w cierpieniu najbardziej pomocny jest nie tyle brak bólu, co pomocna jest miłość?

 

5. Umarł kapłan stanowczy

Jezus mówi dzisiaj: „Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości”. Gdyby Jezus nie zachował przykazań Ojca, to by nie trwał. Jeśli my będziemy łamać przykazania Jezusa, nie będzie trwałej miłości. Bo jak są zasady, to są skutki.

Ksiądz Dziekan na obrazku prymicyjnym wypisał: „Trzeba słuchać Boga bardziej niż ludzi”. I On te słowa powtarzał często. „Trzeba słuchać Boga bardziej niż ludzi”. Miał swoje zasady. Konsekwentne. Nie zawsze się podobały. Ale zawsze miały jeden cel, żeby wychować ludzi na lepszych katolików. Nie upartość, nie ciasnota, nie brak elastyczności, ale najgłębiej pojęta troska o ludzi kazała mu postępować tak a nie inaczej

Umarł kapłan stanowczy, ale dzięki niemu zmartwychwstało w nas to, o czym prawie zapomniało całe pokolenie rodziców i księży: nie ma miłości bez wymagań. Nie ma trwałej miłości bez stanowczej konsekwencji. Dziś, kiedy patrzymy na Maniowy, na ludzi, którzy się smucą i modlą, zmartwychwstaje w nas przekonanie, że prawdziwa miłość polega na tym, żeby dać ludziom, to co jest dla nich dobre, a nie to co ludzie zawsze od nas chcą.

 

6. Umarł kapłan spraw najważniejszych

Jezus mówi dzisiaj: „Trwajcie w miłości mojej”. Tyle razy już o tym mówił. Nic nowego. I nawet nic szokującego. A przecież nie ma nic ważniejszego od miłości.

Ks. Proboszcz nie był księdzem od fajerwerków. Nie wymyślał cudów, żeby zaistnieć w Internecie. Nie szukał nowinek duszpasterskich, żeby pochwalić się przed innymi. Chociaż zrobił wiele w Maniowach, był absolutnie wierny sprawom najważniejszym: Eucharystia, nabożeństwa, spowiedź, chorzy, religia w szkole i katechezy środowe o całym katechizmie, anioł Pański o 12.00 i brewiarz, różaniec w podróży, kancelaria i ludzkie spotkania. Nie uległ pokusie, żeby lata tracić na szukaniu tego, co dla ludzi mogłoby być dobre, zaniedbując przy tym, to co dobre na pewno już jest.

Umarł kapłan spraw najważniejszych, ale dzięki niemu zmartwychwstała w nas fundamentalna zasada: „Wytrwajcie  w miłości mojej”. Wierność temu co najważniejsze a nie mnożenie tego, co niepewne jest najpewniejszą drogą.

 

Księże Tadeuszu, Proboszczu, Dziekanie.

Kapłan to alter Chrystus. Kapłan to drugi Chrystus. Za to, że w Tobie Chrystus był dla kapłanów, że był Chrystusem radości, za to że ten Chrystus kochał, że był Chrystusem dźwigającym zbawczy krzyż, za to, że jak Chrystus nie bał się powiedzieć i twardych słów i za to, że przede wszystkim pokazywał Boga, Bogu i Tobie niech będą dzięki. A cokolwiek nie było Chrystusowe, niech Pan oczyści swoim miłosierdziem, a my ze swej strony będziemy modlić się od serca i do skutku, to jest dotąd, aż będziesz cieszył się życiem wiecznym w niebie.

 

Zanim powiemy „Amen”, szczerze trzeba jeszcze powiedzieć jedno: Będzie Cię brakowało. Będzie Cię naprawdę brakowało bardzo.

Amen.