Kara śmierci

Kara śmierci. Jak zostałem księdzem, tłumaczyliśmy, dlaczego czasem wolno. Teraz będziemy, że nigdy nie wolno. To nie problem. Zmieniają się czasy. Zmienia się wrażliwość. Duch doprowadza nas do całej prawdy. Osobiście lepiej, bo gdzieś tam w sercu zawsze było pytanie: jakim prawem możemy odebrać życie, skoro nie musimy? 
Mnie jednak martwi jeszcze co innego. Jakim prawem skazujemy ludzi na dożywocie? Jakim prawem przy okazji karzemy społeczeństwo, które musi płacić na utrzymanie skazanych tyle lat? A przede wszystkim czy życie bez nadziei na zmianę jest naprawdę bardziej ludzkie niż śmierć? Przecież życie nie jest największym darem, bo inaczej ludzie nie umieraliby za ojczyznę, za wiarę i nie popełnialiby samobójstw, gdyby życie było największą wartością. A nią nie jest. Największą wartością jest życie godne, wartościowe, życie, które niesie nadzieję. Dla takiego życia warto nawet umrzeć. A jeśli największą wartością nie jest życie, ale życie wartościowe, to największą karą nie jest kara śmierci, tylko skazanie na życie bez sensu. Jakim więc prawem skazujemy ludzi na życie pozbawione nadziei na zmianę? Czy nie robimy czasem tego prawem silniejszego, który decyduje o słabszym, czyli takim samym prawem, jakie zastosował przestępca, który będąc silniejszym nad słabszym popełnił przestępstwo? Złapany przestępca staje się ofiarą poniekąd społeczeństwa, które siłą i przemocą wymusza na nim nie to, co jest dla niego dobre, ale to co jest dobre dla społeczeństwa. Czy więc paradoksalnie wymiar sprawiedliwości nie jest jakąś alternatywną formą popełniania przestępstw? Czy dożywocie nie jest formą okrutnej przemocy, skazania człowieka na lata beznadziei, na życie, które może być gorsze od śmierci? Czy mamy do tego prawo? I czy naprawdę we wszystkich przypadkach chodzi o słusznę obronę własną przed niebezpiecznymi ludźmi? 
Jedyne co nas usprawiedliwa to wiara, że życie szczęśliwe nie zależy od warunków zewnętrznych. I jeśli więzień chce, to się może zresocjalizować, nawrócić i cieszyć wewnętrzną wolnością. Czy jednak to, że niektórzy będą w stanie osiągnąć taką wewnętrzną wolność daje nam prawo do zewnętrznego zniewolenia? 
A może my jesteśmy po prostu leniwi. Wszystkie przestępstwa umiemy karać tylko pieniędzmi lub kratkami, bo się nam nie chce szukać takich kar, kóre byłyby najbardziej pomagające nie tylko ofiarom ale i przestępcom.

Podobne