Po godzinachMaxirefleksjePrzypowieść o pewnej Marysi

Przypowieść o pewnej Marysi

Pewna Marysia, powiedziała mi przed chwilą: „Kocham Cię”. Jej słowa można zinterpretować przynajmniej na 3 sposoby.

 

1. Pierwsza interpretacja:
Jest to zdanie proste, pojedynczo złożone. Czasownik występuję w czasie teraźniejszym, w pierwszej osobie pojedynczej. Podmiot jest domyślny. Dopełnienie również występuje w l. poj., a dokładnie mówiąc w bierniku Wskazuje na znajomość między podmiotem a dopełnieniem. Nie jest przejawem stylu formalnego. Kolejność słów, może być zamierzona. Autor pragnął podkreślić, że ważniejszy jest akt jego czynności niż obiekt,ku któremu tę czynność kieruje. Czasownik jest pospolity. Występuje we wszystkich rodzajach literatury: zarówno w formie poetyckiej jak również utworach pisanych prozą. Jest to typowe słowo na określenie pewnych związków chemicznych dokonujących się w organizmie człowieka, które zachodzą zasadniczo w 3 miejscach: w okolicy mózgu, stymulując myślenie o danym obiekcie, w okolicach serca, powodując przyspieszenie jego uderzeń, oraz w okolicy narządów płciowych, z ogólnie znanymi konsekwencjami.
W tym przypadku reakcją [o ile taka ogóle nastąpi!] może być odpowiedź: „Czy mogłabyś powiedzieć coś oryginalniejszego? Bo to, co powiedziałaś, nie jest żadną nowością! Pisali o tym już Sumerowie i to pismem klinowym”.

2. Oto druga możliwość interpretacyjna:
Nie interesuje mnie to zdanie. Proszę popatrzyć na tę kobietę/dziewczynę. Jest brzydka, stara, nie mająca w sobie nic, co mogłoby pociągnąć mnie osobiście. Nie jest w moim typie. Więc takie wyznanie jest po prostu dla mnie śmieszne. Co mnie obchodzi, że ona mnie kocha? Ona myśli, że tym jednym słowem to mi zawróci w głowie? Wykluczone!
Odpowiedź [o ile nastąpi!]:
„Daj spokój! Muszę już iść”

3. Trzecia możliwość:
A więc to prawda...Ona mnie kocha! Czyż mogę marzyć o czymś więcej? Stoję przed kimś,komu zależy na mnie, kimś kto znając wszystkie draństwa, o których powiedzieli jej moi przy- i nieprzyjaciele, mimo to otwiera swe serce bez granic. Poczułem się jak Adam przed Ewą,kiedy z jego ciała powstało jej ciało. W czystym i niewinnym raju ludzi, którym Bóg dał szczęście bycia szczęśliwymi. Skończone już niepewne wieczory! W lamusie zostawione samotność i bezsens! Spalone ogniem jednego wyznanie wątpliwości i podejrzenia! Jestem!!! Jestem wreszcie człowiekiem!!! Wiem, po co żyję i wiem,po co żyć będę! Dla niej! I tylko dla niej! Bo życie bez niej jak zachód słońca bez horyzontu, jak kwiat deptany, bo zgniły na jesień, jak źródło gór, co lat nie wysączyło już kropli...”
Odpowiedź: "Marysiu, ja też cię kocham” (albo przytulenie się do niej lub pocałunek w ciszy).

Myślę, że ta przypowieść o Biblii jest czytelna - kto jest biblistą, kto ateistą, a kto zakochanym w tym, co Bóg powiedział do Ciebie i do mnie w każdym zdaniu Jego żywego Słowa. Bowiem sensu [=prawdy] nie poznaje ten, co się zastanawia, jak coś zostało powiedziane, ani ten, co mu nie zależy na mówcy, ale tylko ten, kto kocha mówiącego, bo „kto nie miłuje nie zna Boga” (1 J 4,8).

 

Podobne