Po godzinachMaxirefleksjePrzedziwne drzwi

Przedziwne drzwi

 

Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.( J 20,19-23)

 

W dzień Zesłania Ducha Świętego Kościół czyta Ewangelię dosyć dobrze znaną. Słowa nieraz słyszane mogą już nie zaskakiwać, ale może tym bardziej warto je „przeżuć” mocą intelektu zanurzonego w wierze, by „książkę Słowa” zamienił Duch w zjadliwy dla serca pokarm.

 

1. Dopiero wieczorem
Jezus przychodzi w dzień zmartwychwstania, ale przychodzi dopiero „wieczorem”. Już od rana kobiety opowiadały o dziwnym zdarzeniu z pustym grobem i aniołami. Może już poznano szczegóły spotkania Marii Magdaleny z nieznajomym ogrodnikiem, w którym oczy zasmuconej kobiety zobaczyły nagle Rabbiego - Nauczyciela. Cały dzień napięcia! Bo cóż z tego, że inni „coś” widzieli, że są jacyś świadkowie a i tak nie za wiarygodni. To nie to samo, co zobaczyć na własne oczy, tak jakby tylko te „własne oczy” były jedynym świadkiem, którego się o nic nie podejrzewa...
Może tak jest nieraz naprawdę w życiu, że trzeba doczekać się jego wieczoru, by zobaczyć Zmartwywstałego, tzn. zwycięzcę nad śmiercią, grzechem, szatanem. Może trzeba przeżyć cały dzień życia w wątlipowści, niepewności zasłyszanych od innych prawd, poczuciu, że wszystko to na nic, że nie-miłość i nie-wiara zwycięża. Błogosławieni, którzy doczekają się zachodu, w którym z zajściem słońca za horyznot wzejdzie światło o wiele mocniejsze! Szczęśliwi naprawdę ci, którzy nie uciekną z wieczernika pod nie byle jakim pretekstem ale nawet z najbardziej słusznymi argumentami. Błogosławieni! 

 

2. Przedziwne drzwi
Niewątpliwym bohaterem owego wieczoru stały się drzwi. Ewangelia nie mówi o tym, jakie to były drzwi. Pewno to nie było istotne. To co ważne, to fakt, że były zamnknięte. I to co najważniejsze, że On – Pan wszedł do środka pomimo zamknięcia. Wszedł do zgromadzonych uczniów, bo oni nie zamknęli się na Niego. Ta barykada nie była przeciw Niemu, chociaż niewątpliwie powstała z Jego powodu. Gdyby nie byli uczniami Jezusa, nie musieliby się bać swoich rodaków. I oto ci, którzy zamknęli się z lęku, cieszą się, gdy ktoś sforsował to zamknięcie! Czyż nie bali się, że jeśli przyjdzie On, to nie będzie miał jak wejść? Czy spodziewali się Go w ogóle? Zmiana uczucia z lęku w radość wiąże się niewątpliwie z drzwiami, które mając być zaporą stały się bramą.
Każdy ma prawo do swoich własnych drzwi. Byleby nie był zamknięty bez innych. Byleby były to drzwi z powodu Jezusa a nie przed Nim. Zanim przyjdzie Duch, zanim popcha trzęsące się nogi w paszczę samego lwa, zanim zamieni oniemiałe usta w niekończący się okrzyk uwielbienia, zanim pośle tam, gdzie inni jeszcze własnych drzwi nie otwarli, zanim to wszystko nastąpi, każdy ma prawo do swoich własnych drzwi. Bo dopóki nie ma Pana, jest lęk. A dopóki jest lęk trzeba zamknąć drzwi, bo gdy nie ma łaski, nie wolno działać wbrew zdrowemu rozsądkowi.

 

3. Weźmijcie Ducha
Pierwsze słowa Jezusa musiały być o pokoju, bo przecież widział dobrze przed jakimi sercami dane Mu było stanąć owego wieczoru. Poźniej mówił o misji, o posłaniu. I dopiero po tych słowach tchnął na nich, jak kiedyś w raju Bóg Ojciec tchnieniem swoim rozpoczął historię życia nie tylko pierwszego czlowieka, ale i całej ludzkości. Nowe storzenia idzie z nowym Duchem. Nie można być człowiekiem bez tego tchnienia. To właśnie to tchnienie porwie stopy tam, gdzie Bóg zechce. I to właśnie to tchnienie upoważni do odpuszczania i zatrzymywania grzechów. Bo to już nie człowiek pójdzie i nie człowiek rozgrzeszy, ale Duch, który stał się Ciałem. Bo właśnie owego dnia, kiedy Zmartwychwstały przekazał uczniom swego i Ojca tchnienie, właśnie wtedy nastąpiło Wcielenie Ducha Świętego.
W życiu niesamowicie ważna jest kolejność. I ci, którzy jeszcze w czasach komuny ustali się nieraz po kilka, kilkanaście godzin, wiedzą najlepiej, że nie można się pchać bez kolejki, że nie można oszukiwać, że nie można się „wrypać”, że przyjdzie i kolej na ciebie. Dar Ducha Świętego przychodzi po wejściu Jezusa tam, gdzie byli uczniowie, nie wcześniej i nie gdzie indziej. Dar Ducha Świętego przychodzi po „tych słowach”, nie wcześniej i nie po innych. Dar Ducha Świętego przychodzi po tchnieniu Jezusa a nie po Jego wejściu do wieczernika. Wszystko ma swoją kolejność. Na wszystko jest określony czas. Błogosławieni, którzy umieją czekać, którzy nie zmuszają Boga do zmieniania planów. Szczęśliwi wszyscy, których Golgota nauczyła cierpliwości, bo doczekają się wieczoru, kiedy nawet ich obumarłe kości doznają poruszenia budzącego się życia a członki, które skazano na amputację poczują w sobie krew Ducha płynącą z serca, jakim jest Kościół.

 

"Zaczyn" - na Zesłanie Ducha Świętego A.D. 2005

Podobne