Pogrzeb pasterza

Pożegnanie ks. Mieczysława Zonia

Mizerna 31.03.2014 

Pogrzeb Pasterza

Kazanie na pogrzebie ks. Mieczysława Zonia (1929-2014)

 

 

Kie pudziemy z tela, to nos bedzie skoda
Po górach, dolinach płakać bedzie woda.

 

Ekscelencjo, szanowni księża,
droga rodzino,
przyjaciele, znajomi,
mieszkańcy Mizernej

i tych miejsc, gdzie pasterzował ks. Mieczysław Zoń.

 

Odszedł Pasterz…

Urodzony w roku 1929. Góral z Dębna. Uczeń nowotarskiego gimnazjum – dzisiejszego liceum. Kolega z klasy i z pierwszych lat seminaryjnych Tischnera. Potem benedyktyn. I to taki co umiał grekę, stąd się przydał w redakcji Biblii Tysiąclecia. Potem ksiądz diecezjalny. Proboszcz w Kacwinie i Rogoźniku. Od 2005 r. w Mizernej. Emeryt. Rezydent. Nasz ksiądz. Do czwartku. 27 marca w zakopiańskim szpitalu umarł ks. Mieczysław Zoń.

Odszedł Pasterz.

 

Odszedł Pasterz dobry.

Jezus powiedział:

Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza;najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają. (J 10,11-14)

Odszedł Pasterz dobry.

A przecież to był jedyny ksiądz, którego baliśmy się jako ministranci, kiedy przyjeżdżał jako proboszcz z Kacwina na odpust do Starych Maniów. Bo albo dał takiego kuksańca, że i oddychać ciężko było, albo tak chwycił sprytnie za włosy, że aż łzy się cisnęły na chłopięce policzki. Umiał dokuczać, jak mało kto. I da Bóg, że i w niebie mu to nie przejdzie. Bo w tym wszystkim był bardzo dobry. I znowu nie chodzi nawet o to, co dał: oscypek, gruszki, jabłka czy nawet Nowy Testament po grecku. Było w nim coś takiego co nazywamy dobroć: dobry człowiek, dobry dziadek, dobry ksiądz. Potrafił zapłakać jak umarła kolejna babcia, do której chodził na I piątek z Komunią.

I tego nam po ludzku będzie strasznie żal. Żal, że odszedł Pasterz dobry.

 

Odszedł Pasterz mądry.

Prorok Zachariasz napisał:

Rzekł Pan do mnie: Weź powtórnie wyposażenie głupiego pasterza! Albowiem sprowadzę temu krajowi pasterza, który nie będzie się troszczył o to, co ginie; nie będzie szukał tego, co błądzi; nie będzie leczył tego, co zranione; nie będzie karmił tego, co zdrowe. Ale będzie zajadał mięso tłustych zwierząt, a ich kopyta będzie obrywał. (Za 11,15-16)

A prorok Jeremiasz jeszcze dodał:

I dam wam pasterzy według mego serca, by was paśli rozsądnie i roztropnie. (Jr 3,15)

Ks. Mieczysław to był mądry ksiądz. I nie dlatego, że czytał komentarze lubelskie do Biblii albo i Tygodnik Powszechny. Nie dlatego też, że w kazaniach tłumaczył dobrze jak to w Ewangelii naprawdę było. I też nie dlatego, że ta mądrość zaskakiwała, no bo żeby taki prosty chłop głowę miał taką porządną, to rzeczywiście zdziwienie. I nawet nie dlatego, żeby dużo robił. Można by nawet powiedzieć, że on nawet dużo nie robił, ale za to był mądry.

Bo ludzi dobrych jest dużo. I księży dobrych też. Ale często my księża robimy bardzo dużo rzeczy, organizujemy co się da, wymyślamy dla ludzi coraz to nowe pomysły, i nawet jesteśmy bardzo często z ludźmi. Ale jak przyjdzie jakiś problem, jak zdarzy się, że ktoś chce z  nami naprawdę poważnie pogadać, to jeden czy drugi ksiądz wydaje się taki nie głęboki. Dobry ale na trudne czasy niepożyteczny. A ks. Mieczysław był i dobry i na trudne czasy pożyteczny. Bo to był mądry pasterz. Miał w sobie coś takiego, co jak się odezwało, to nie był to tylko żart, ale to była głębia. Nie przeczytana. Nie powtarzana. Ale przemyślana i przeżyta. Mądrość człowieka, który wie, co jest ważne a na co trzeba machnąć ręką.

I tego nam po ludzku będzie strasznie żal. Żal, że odszedł Pasterz mądry.

  

Odszedł Pasterz Boży.

Syracydes pisze:

Miłosierdzie człowieka - nad jego bliźnim, a miłosierdzie Pana - nad całą ludzkością: On karci, wychowuje, poucza i zawraca jak pasterz swoją trzodę. (Syr 18,13)

Jeszcze mocniej napisze Ezechiel:

Synu człowieczy, prorokuj o pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan Bóg: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? (Ez 34,2)

Pewno nie zostanie w pamięci ks. Mieczysław jako pasterz święty. I to nie dlatego, że znamy jego grzechy. I też nie dlatego, że nie umarł w opinii świętości. Ale jeśli myśleć o świętości tak jak mówi Biblia, to z rękę na sumieniu można powiedzieć, że to był pasterz Boży. Pół godziny przed mszą konfesjonał. 40 albo i 50 ludzi na codziennej Mszy świętej. A przecież w Mizernej tylko 500 mieszkańców. Ministrantów i lektorów jak na małą wioskę wielu. A scholistki? Nie szukał swojego zysku. Nie pasł siebie. Komu trzeba było powiedzieć to powiedział co trzeba. Ale owiec nie rozpraszał. Przyciągał. Jednoczył. Robił z owiec i baranów jedną owczarnię. Nigdy Mizerna w swojej ponad sześćsetletniej historii nie była tak blisko Boga jak jest dzisiaj. Nigdy tak blisko Kościoła i tak blisko ołtarza.

I tego nam po ludzku będzie strasznie żal. Żal, że odszedł Pasterz Boży.

  

Odszedł po prostu Pasterz.

Święty Paweł pisze do Efezjan:

Bóg ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego (Ef 4,11-12)

Bóg ustanowił ks. Mieczysława pasterzem. Bo to był po prostu pasterz. I może musiał mieć swoje owce, żeby ludzie na własne oczy widzieli, że ksiądz naprawdę jest pasterzem. I może musiał ubierać się czasem jak do owiec a nie jak na mszę, żeby ludzie na własne oczy widzieli, że księdza nie po sutannie się poznaje. I na owcach się znał i mówił o nich, może po to, żebyśmy nie zapomnieli, że ksiądz ludzi musi dobrze znać.

A jego miłość do gór? Za każdym razem, kiedy wychodziłem od niego z mieszkania pokazywał na Tatry i cieszył się nimi jak osiemdziesięcioletnie dziecko. I opowiadał o swoich górskich wędrówkach. Po miłości do Tatr poznać prawdziwego Pasterza z Podhala. Że kocha nie tylko owce, ale i ziemię. Nie tylko to co musi robić i nie tylko to co jeść daje, ale i to, co jest po prostu piękne.

O Tatry wy moje, posągi kamienne,

Kieby ludzie mieli serca tak niezmienne

swoje charaktery i swoje przekonania

Byliby mocorze nie do pokonania!

- pisał Andrzej Skupień Florek.

Prawdziwy Pasterz kocha to co piękne.

I tego nam po ludzku będzie strasznie żal. Żal, że odszedł ks. Mieczysław. Że odszedł po prostu Pasterz.

 

Kie pudziemy z tela, to nos bedzie skoda
Po górach, dolinach płakać bedzie woda.

 

Księże Mieczysławie,

Wiemy, że się kiedyś spotkamy.

Wiemy, że prędzej czy później ta śmierć musiała nadejść.

Wiemy, że jeśli Bóg Cię zabrał, to dlatego, że tam Ci będzie lepiej.

Wiemy też, że trzeba nam modlić się za Ciebie, co by dobry Pan oczyścił duszę z tego co jeszcze brudne.

To wszystko wiemy, ale po ludzku jest nam strasznie żal, żal, bo odszedł od nas pasterz dobry, mądry i Boży.