Po godzinachMaxirefleksjeZmiana "Ojcze nasz" - argumenty pastoralne

Zmiana "Ojcze nasz" - argumenty pastoralne

Już parę razy pisałem na mojej stronie o kwestiach modlitwy "i nie wódź nas na pokuszenie". (zob. np. https://www.wegrzyniak.com/2279-wnioski-z-wykladu-i-nie-wod…) Po wykładzie w Poznaniu chcę jeszcze poruszyć argumenty pastoralne, co w całości najkrócej można by ująć tak:

 

1.Tłumaczenie "nie wódź nas na pokuszenie" nie jest błędnym tłumaczeniem, tak samo jak nie jest błędnym tłumaczenie "bracia Jezusa" (Mt 12,26), albo "kto nie ma w nienawiści Ojca lub matki nie jest mnie godzien" (Łk 14,26) czy "Noe żył 950 lat" (Rdz 9,29).

 

2. Tłumaczenie to może jednak budować niewłaściwy obraz Boga, sugerując, że to Bóg kusi, bo chce, żeby człowiek upadł. Tak samo jak tłumaczenie "bracia Jezusa" może sugerować, że Jezus miał braci i budzić wątpliwości co do dziewictwa Maryi. Wątpliwości co do fałszywego obrazu Boga to sprawa poważna, więc nie dziwimy się, że jest propozycja zmiany tłumaczenia.

 

3. Zdecydowana większość ludzi w Polsce, mimo że odmawia "i nie wódź nas na pokuszenie" nie ma takiego obrazu Boga, jakoby Bóg nas kusił i mu zależało na naszym upadku. A więc niebezpieczeństwo budowania złego obrazu jest zasadniczo nieistniejące.

 

4. Tym, którzy nie rozumieją, albo pytają jak małe dzieci, trzeba tłumaczyć. I tak jak tłumaczymy, że "Ojcze nasz" nie znaczy, że Bóg jest mężczyzną, tylko tak się mówi, bo jest dawcą życia i troszczy się o nas, tak "i nie wódź nas na pokuszenie" nie znaczy, że Bóg kusi i czeka na upadek, tylko tak się mówi, a chodzi o to, żeby Bóg nie prowadził do takich sytuacji czy pozwalał na takie, kiedy ulegniemy diabłu.

 

5. Na moje rozenanie i sondaże ci, którzy chcą zmienić tłumaczenie są dużo mniejszą grupą niż ci co nie chcą. Co więcej, gdyby zmieniono tłumaczenie, więcej byłoby niezadowolonych z nowego tłumaczenia niż jest niezadowolonych ze starego. To trzeba wziąć pod uwagę, żeby nie powodować niepotrzebnych frustracji pastoralnych.

 

6. Wprowadzenie nowego tłumaczenia spowodowałoby również chaos w czasie wspólnych modlitw. Opócz problemu jednolitego odmawiania w czasie Mszy świętej, byłyby niezłe trudności w czasie odmawiania różańca, koronki, pożegania zmarłego na cmentarzu i w wielu innych miejscach. Jest wielkie prawdopodobieństwo, że byłoby z tego więcej kłopotu duchowego niż pożytku.

 

7. W Polsce istnieje dosyć mocny nurt przeci papieżowi Franciszkowi. Wprowadzona zmiana spotęgowałaby nastawianie antypapieskie, co nie byłoby dobre ani dla papieża ani dla Polaków. 

 

Chociaż zmiana tłumaczenia "i nie wódź nas na pokuszenie" w języku polskim nie jest niemożliwa, to z puntku widzenia dobra duchowego wiernych wydaje się być niepotrzebną a może nawet szkodliwą.

Podobne